HMS Edinburgh (1939)
l
 
Indeks

Aktualnosci
Capital Ships

Nieco historii
Utracone K

Aboukir
Adm. Graf Spee
Adm. Nachimow
Alb. da Barbiano
Alb. da Giussano
Argyll
Armando Diaz
Ashigara
Astoria
Atlanta
Black Prince
Blücher (1937)
Brummer
Canberra
Charybdis
Chokai
Cöln (1909)
Cöln (1916)
Cressy
Defence
De Ruyter
Dmitrij Donskoj
Dragon
Drake
Dresden (1907)
Dresden (1917)
Durban
Edinburgh
Elbing
Emden
Exeter
Frankfurt
Frauenlob
Furutaka
G. d. Bande Nere
Haguro
Hampshire
Helena
Hogue
Houston
Indianapolis
Java
Jintsu
Juneau
Karlsruhe
Kinu
Königsberg
Kuma
Kumano
Maine
Mainz
Manchester
Maya
Midilli
Mogami
Nachi
Neptune
Northampton
Nürnberg (1916)
Pallada
Perth
Prinz Eugen
Quincy
Raleigh
Rochester
Rostock
Sakawa
Sydney
Vincennes
Warrior
Wiesbaden
Wilkes-Barre

Położenie stępki 30.12.1936
Wodowanie 31.03.1938
W służbie od 06.07.1939
Modernizacje -
Zatopiony 02.05.1942
Typ Town (Edinburgh), liczba jednostek w typie 10 (2)
Wyporność 10 635, pełna 13 175 ts
Wymiary d-187 s-19,8 z-6,9 m
Uzbrojenie 12x152, 12x102, 16x40, 6x20 mm
Pancerz pb 124-38, pp 51-32 mm
Prędkość maks. 32,5 w
Załoga 750

l

HMS Edinburgh w Scapa Flow, 28 października 1941
Picture: photograph A 6160 from the collections of the Imperial War Museums via Wikipedia
Royal Navy, która w okresie międzywojennym była wciąż odpowiedzialna na ochronę rozległego Imperium Brytyjskiego, musiała utrzymywać w tym celu nader liczną flotę krążowników. Między innymi z tego powodu zaprzestała budowy ciężkich krążowników, zanim jeszcze zaczęto wyróżniać tę podklasę. Ostatnimi wprowadzonymi do służby były dwie jednostki typu York (1929), potem postawiono już na rozwój lekkich krążowników, uzbrojonych w większą liczbę dział kalibru 152 mm. Były to jednostki nieco tańsze i bardziej zwykle uniwersalne, dzięki czemu można było zbudować ich więcej. Pierwszym z tej grupy był typ Leander, powstały na początku lat trzydziestych (8 jednostek), którym przyszedł typ Arethusa (1934; 4 jednostki) i następnie typ Town, liczący 10 jednostek powstałych w obrębie trzech podtypów, z których ostatnim był podtyp Edinburgh. Jako kolejne zbudowano typy: Dido (16 okrętów), Crown Colony (11 okrętów), Minotaur (3 okręty) i Tiger (3 okręty, które zostały zwodowane jeszcze około końca wojny, ale wprowadzono je do służby po długich dywagacjach dopiero w latach 1959-61), reprezentujący ostatnie pokolenie okrętów artyleryjskich w Royal Navy.


HMS Edinburgh wyrusza w pierwszy rejs, 1939 rok
Picture: HMS Edinburgh by Andy Bogles


HMS Belfast, bliźniacza jednostka HMS Edinburgh, od 1971 roku cumująca na Tamizie jako muzeum (stan z 2014 roku)
Ostatnie dwa okręty typu Town, ujęte w osobny podtyp Edinburgh, były trochę większe od swoich półbraci, ponieważ pierwotnie zamierzano wyposażyć je w czterodziałowe wieże, co jednak spaliło na panewce z przyczyn konstrukcyjnych. Ostatecznie otrzymały "tradycyjne" uzbrojenie lekkich krążowników Royal Navy z tamtego czasu, z nieco lepszym jednak opancerzeniem, poprawioną architekturą nadbudówek i oboma tylnymi wieżami wyniesionymi znacznie ponad pokład rufowy. Wszystkie zaś wieże zostały zmodyfikowane w sposób redukujący liczebność ich obsługi i zapewniający większą szybkostrzelność. Na owe lata były zapewne najlepiej zaprojektowanymi brytyjskimi krążownikami.
l

HMS Edinburgh
Picture: Naval History Net
HMS Edinburgh został po wejściu do służby przydzielony do stacjonującego w Scapa Flow 18. Dywizjonu Krążowników. Krótko przed wybuchem wojny został przeniesiony do 2. Dywizjonu i już 16 października przeżył pierwszy nalot Luftwaffe na bazę w Rosyth, podczas którego odniósł lekkie uszkodzenia, niemniej uniknął bezpośrednich trafień. W kolejnych latach ochraniał konwoje na Morzu Norweskim i brał udział w kilku akcjach przeciwko niemieckim rajderom, w tym i w "polowaniu na Bismarcka". W czerwcu 1941 roku trafił na Morze Śródziemne, gdzie 24 lipca dotarł wraz z konwojem do Wielkiej Zatoki na Malcie. Zawitał tam raz jeszcze pod koniec września, po rejsie do Afryki Południowej. W październiku powrócił na północny Atlantyk i w grudniu 1941 roku został przydzielony do arktycznych konwojów z pomocą dla ZSRR.

HMS Edinburgh w 1942 roku
Picture: Uboat Net
Łącznie wziął udział w ochronie czterech północnych konwojów: powracających QP4 i QP 11, oraz idących na wschód PQ13 i PQ14. W rejs z ostatnim z nich wyruszył ze Scapa Flow 6 kwietnia, aby 19 kwietnia wejść do Murmańska. Główną przeszkodą w tym rejsie była pokrywa lodowa, straty zaś ograniczyły się do jednego statku zatopionego przez u-boota. Edinburgh dostarczył ponadto do Murmańska stalowe płyty dla potrzebującego napraw krążownika HMS Trinidad, w zamian zaś otrzymał inny, dość niezwykły ładunek: 4,5 tony złota w 465 sztabkach zapakowanych w 93 drewniane skrzynie, złożone w pomieszczeniu, gdzie przechowywano bomby dla pokładowych samolotów typu Walrus i materiały wybuchowe.
Rejs powrotny z liczącym 17 statków konwojem QP11 rozpoczął 28 kwietnia, ale już dwa dni później został trafiony w lewą burtę (parę metrów przed magazynem bomb) torpedą wystrzeloną przez niemiecki okręt podwodny U-456. Załoga zareagowała bardzo sprawnie i zapobiegła pogłębieniu się przechyłu, niemniej u-boot zdołał dosięgnąć krążownik jeszcze jedną torpedą, która całkowicie zdemolowała rufę, pozbawiając okręt zakończenia kadłuba i dwóch śrub. Mimo to Edinburgh jeszcze nie tonął, a co więcej, idąc na holu z powrotem do Murmańska zdołał odeprzeć wraz z towarzyszącymi niszczycielami i trałowcami atak trzech niemieckich dużych niszczycieli. Jeden z nich, Hermann Schoemann, został nawet na tyle poważnie uszkodzony prowadzonym z konieczności dość chaotycznie ogniem artyleryjskim dryfującego krążownika, że musiał zostać później zatopiony przez własną załogę. Niestety, sam Edinburgh został przy tym ponownie ugodzony torpedą, tym razem w prawą burtę, dokładnie naprzeciwko miejsca pierwszego trafienia. Nadal unosił się na wodzie, ale niemalże w dwóch częściach, które ledwo trzymały się razem. To przekreślało już szanse na ratunek. Załoga krążownika została ewakuowana na trałowce (łączne straty na skutek wszystkich trafień wyniosły 58 osób), po czym podjęto próby zatopienia HMS Edinburgh. Ostrzał z dział kalibru 102 mm nie przyniósł żadnych efektów, podobnie jak wyrzucenie obok burty nastawionych na małą głębokość bomb głębinowych. W końcu niszczyciel HMS Foresight wystrzelił do niego ostatnią posiadaną torpedę (resztę ich zużył wcześniej w walce) i ten cios łaski przeważył...

Zdejmowanie załogi z krążownika
Picture: world-war.co.uk

HMS Edinburgh opuszczony przez załogę, krótko przed zatonięciem
Picture: world-war.co.uk
l
Po raz pierwszy pomysł dotarcia do wraku HMS Edinburgh pojawił się już kilka lat po wojnie, co miało oczywiście związek z ładunkiem złota, i rząd brytyjski sprzedał nawet w 1954 roku prawa do eksploracji firmie Risdon Beazley Ltd., jednak atmosfera zimnej wojny sprawiła, że żadnych prac nie podjęto, chociaż prowadzący wstępne rozmowy lord Jellicoe (syn admirała z bitwy jutlandzkiej, pracujący wtedy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych) od razu przyjął założenie, że dwie trzecie złota otrzyma Związek Radziecki, resztę UK. Temat wypłynął ponownie z końcem lat siedemdziesiątych, gdy zaczęło rosnąć ryzyko, że wobec ostrej zwyżki cen złota do skarbu może dobrać się ktoś niekoniecznie powołany (albo że może wydobyć go na własną rękę strona radziecka), chociaż podobna operacja była w tamtych czasach nader złożonym i trudnym przedsięwzięciem. Dodatkowa komplikacja, przynajmniej dla strony brytyjskiej, wiązała się z faktem, że jeszcze w 1957 roku wrak został uznany prawnie za grób wojenny, co wykluczało utorowanie sobie drogi do środka z użyciem ładunków wybuchowych, gdyż wiązałoby się to ze zniszczeniem części wraku, czyli zbeszczeszczeniem miejsca spoczynku. Co więcej, już ogłoszenie planu wywołało szereg protestów z strony środowisk kombatanckich.
Ostatecznie przetarg na wydobycie złota wygrało konsorcjum trzech firm: Jessop Marine, Wharton Williams Ltd. i OSA, które połączyły swoje umiejętności w zakresie działań nurkowych, wydobywczych i logistycznych. Pierwszym krokiem było odszukanie wraku, co zostało wykonane przez jednostkę badawczą Dammtor w kwietniu 1981 roku. W ciągu niecałych 48 godzin natrafiono na miejsce spoczynku krążownika około 240 kilometrów na północ od Zatoki Kola na głębokości 245 metrów. Identyfikację przeprowadzono z użyciem ROV typu Scorpio, który przekazywał czarno biały obraz z kamery na monitor telewizora na pokładzie statku. Obraz był szarawy i niewyraźny, ale ułatwiło to poczynienie stosownych przygotowań do późniejszej akcji z udziałem nurków.

Dziobowa wieża artylerii głównej na wraku HMS Edinburgh
Picture: kadr z filmu Gold from the Deep
Skoro było już wiadomo, że przyjdzie pracować na dobrze zachowanym wraku, który spoczął na dnie na lewej burcie, co dawało względnie łatwy dostęp do magazynu bomb, przygotowania objęły też dokładne oględziny wnętrza bliźniaczego HMS Belfast, cumującego już wówczas jako muzeum na Tamizie, co dało o wiele lepsze pojęcie o przyszłym obszarze działania, niż studiowanie planów okrętu (symulacji 3D jeszcze wtedy nie było). Właściwe prace, przede wszystkim z użyciem palników użytych w pierwszym rzędzie do utorowania sobie drogi przez pancerz burtowy, rozpoczęto w sierpniu tego samego roku. Wykorzystano przy tym dwuosobowy dzwon, opuszczony ze statku roboczego Stephaniturm, jak i specjalnie zaprojektowane, ogrzewane ciepłą wodą skafandry. Prace przebiegały powoli, ponieważ dodatkowo trzeba było uważać - działając z palnikami - na znajdujące się tuż obok zbiorniki bunkrowe oraz materiały wybuchowe, nadal obecne w magazynie bomb. Pierwsze sztabki złota wydobyto w połowie września i gdy coraz gorsza pogoda zmusiła do przerwania prac z początkiem października, było ich już 431 z 465. Kolejne 29 odszukano podczas drugiej wyprawy, w 1986 roku, co daje tylko 5 pozostałych na dole. Związek Radziecki otrzymał 156 z nich, Wielka Brytania 111, reszta została podzielona między firmy tworzące konsorcjum. Brak informacji, aby ktokolwiek wracał jeszcze później do wraku HMS Edinburgh.
Do tematu poszukiwań podwodnych i wraków pisarze sięgają raczej rzadko, jakby nie dostrzegali w nim nic szczególnie atrakcyjnego. Poza Clivem Cusslerem, zżytym z zagadnieniem do tego stopnia, że wyszedł pewnego dnia poza świat swoich powieści i sprawił, iż NUMA naprawdę zaczęła działać, mało jest podobnych przykładów. Niemniej wystarczy, że do równania dodana zostanie zmienna o nazwie "złoto", a sprawa zaraz nabiera rumieńców. Historia skarbu odzyskanego z kadłuba HMS Edinburgh doczekała się kilku książek reportażowych, historycznych i parahistorycznych. I w sumie nawet dobrze, ponieważ analogowa technologia z początku lat osiemdziesiątych nie pozwalała jeszcze na względnie łatwe zaprezentowanie wyników badań w sposób, jaki stał się powszechny trzydzieści lat później i książki zapełniły tę lukę, utrwalając przebieg zdarzeń, relacje ich uczestników i wygląd odszukanych znalezisk.
l
Strona poświęcona krążownikowi: HMS Edinburgh
Wojenna służba HMS Edinburgh: Naval History Net
Historia zatonięcia krążownika: Loss of HMS "Edinburgh"
Film BBC Gold From the Deep o wydobyciu złota z wraku: You Tube
Radziecki komentarz filmowy do akcji wydobycia złota: You Tube
Artykuł o penetracji wraku: Let Her Rest in Peace
Rick Wharton, The Salvage of the Century, Best Pub. Co., 2000
l
Copyright © 2018 by Estraven